Czwarta kobieta

          Na szczytach władzy wciąż jeszcze trwała i trwać miała nadal walka, nie tylko o prymat, ale i o koncepcję nowego państwa, jednak pomimo to w Polsce lat dwudziestych rozpoczął się etap budowania.

          Kiedy starsi bracia i ojcowie walczyli na frontach pierwszej wojny światowej, w domach, chatach i dworkach wzrastało nowe pokolenie, mające już w niedalekiej przyszłości odegrać swoją życiową rolę.

          W latach dwudziestych ubiegłego wieku, pokolenie to było gotowe włączyć się w odbudowę i rozbudowę państwa, które wcześniej, w świadomości poprzedników istniało tylko teoretycznie.

          Ponad stuletnia niewola ograniczała Polakom możliwość poznawania sprawnie działających struktur państwowych, a ci którzy tego doświadczyli pracując na wysokich stanowiskach w trzech różnych zaborach, traktowani byli nieufnie.

          Nie ulega jednak wątpliwości, że trudny czas powojenny i całkowicie nowa sytuacja polityczno- społeczna, pomimo waśni na szczytach władzy dawały pewne możliwości ludziom młodym i energicznym.

          Przyszła kolej na zmiany i innych niż dotąd bohaterów. Polsce potrzebni byli pracownicy dobrze wykształceni, o szerokich zainteresowaniach i nowoczesnym sposobie myślenia. Młodzi, gotowi w inny niż starsze pokolenie sposób służyć swojemu krajowi, pojawiali się więc czasem na obrzeżach polityki, a nawet w samych kręgach elit.

          Członkowie zwaśnionych frakcji i obozów deklarowali poparcie dla fachowców i chociaż zajęci własnymi awanturami często niewiele rozumieli ze spraw związanych z gospodarką, czy szeroko pojmowanymi finansami państwa ( o czym w ?Libretcie finansisty? pisze Antoni Jaroszewicz) to jednak na politycznie ważnych salonach przyjmowano przedsiębiorców, finansistów i przedstawicieli nowych zawodów.

          Do głosu próbowali dojść ambitni specjaliści, dla których możliwości jakie dawało wciąż jeszcze organizujące się państwo wydawały się wielkim wyzwaniem.

          Zmiany pokoleniowe nie zachodzą jednak szybko. Są to na ogół procesy ewolucyjne, których nieuchronność jest bardzo opornie przyjmowana przez starsze pokolenie.

          Większość tych, którzy chcą dowieść słuszności własnych poczynań, musi porządnie się natrudzić, by przebić mur obojętności, a nawet wrogości grup będących u władzy. Władzy, z której nikt nie chce rezygnować.

          Powojenne czasy wymagały innego niż dotąd zaangażowania. Staranne wykształcenie i ciekawość świata stały się cenniejsze niż niezbędne na wojnie determinacja i poświęcenie. Młode kobiety nie przenosiły już pod ubraniami ulotek lub wiązek dynamitu. Ambitne, dojrzałe panny ze średnich i wyższych sfer, w latach dwudziestych dwudziestego wieku miały prawa wyborcze, zgrabne figury i często gruntowne wykształcenie, w jakie ich świadomi rodzice inwestowali od pierwszych lat życia córek.

          Taką właśnie kobietą była doktor Eugenia Lewicka, która pewnego letniego dnia pojawiła się przed Piłsudskim nad brzegiem Niemna wśród druskiennickich sosen. Blisko trzydzieści lat młodsza od Marszałka mogłaby być jego córką, ale stała się natchnieniem końcowych lat życia.

          Nie jest wykluczone, że miła powierzchowność i entuzjazm Eugenii, które sprawiały, że wiele jej planów i zamierzeń przybierało realny kształt, dostarczyła Piłsudskiemu nowego napędu do działania. Być może właśnie, dzięki tej dawce energii zgorzkniały nieco były dyktator, wiosną 1926 roku poczuł siłę, by wrócić do gry.

          Oczywiście znajomości Piłsudskiego z Lewicką nie należy przypisywać roli sprawczej. Chęć powrotu do wielkiej polityki nigdy nie opuściła Marszałka i bardzo wiele czynników miało wpływ na to, że do polityki wrócił .

Jest jednak również faktem, że niektóre opinie drobnej blondynki o zgrabnej figurze i ładnej twarzy, przez pewien czas bardzo liczyły się dla Marszałka i to niestety przywiodło ją do zguby.

          Kiedy Piłsudski poznał Eugenię Lewicką, otaczająca go rzeczywistość nie odpowiadała ani jego oczekiwaniom ani ambicjom. Marszałek nie czuł się jeszcze gotowy, by wieść życie emeryta.

Potrzebował impulsu, który pozwoliłby mu raz jeszcze sprawdzić siłę własnej legendy. Wydaje się, że nowe uczucie mogło być właśnie takim impulsem; katalizatorem działania i powodzenia.

          Kobieta, którą Piłsudski poznał w lecie 1924 roku podobnie jak wcześniejsze partnerki spełniała jego oczekiwania.

          Dobrze wykształcona, pogłębiająca wciąż swoją wiedzę lekarka, pełna nowych pomysłów, oraz nieustającego entuzjazmu do tego, czym się zajmowała, była wymarzoną towarzyszką miłych chwil relaksu i wypoczynku w uzdrowisku. W późniejszym zaś czasie i współpracownicą na terenie Warszawy.

          Zmęczony wieloletnią, rujnującą zdrowie aktywnością i rozczarowany obrotem spraw Piłsudski potrzebował lekarza dla ciała i porywu dla duszy. Doktor Eugenia doskonale nadawała się do tej roli.

Nie znaczy to rzecz jasna, że ze znajomości z Lewicką jedynie Marszałek czerpał korzyści. Młodej, ambitnej kobiecie, dla której praca stanowiła główny sens życia, protekcja najważniejszej osoby w państwie ułatwiała realizację wielu zamierzeń. O resztę zaś potrafiła sama zadbać.

          W 1924 roku Józef Piłsudski potrzebował zastrzyku świeżej energii, zaś mądra, pracowita i ambitna dziewczyna potrzebowała odpowiedniego wsparcia.

Człowiek który mógł je jej dać stanął na drodze Eugenii latem 1924 roku.

          W życiorysie Lewickiej próżno byłoby szukać bohaterskich czynów, spektakularnych akcji lub patriotycznych porywów. Urodzona zbyt późno i zbyt daleko od kraju, by skutecznie walczyć w szeregach konspiratorów, w czasie wielkiej wojny dorastała i kształciła się w gimnazjum, a potem na studiach medycznych w Kijowie.

Na postawę i charakter ?kresowej panny? niewątpliwie wielki wpływ miało miejsce, w którym się urodziła i wychowała. Miejsce, które z przyjaznego dotąd dla Polaków, po 1917 roku stało się dla nich bardzo nieprzyjazne.

          Fakty historyczne wpłynęły na wykształcenie się w młodym pokoleniu polskiej mniejszości mieszkającej na dalekiej Ukrainie, wielu ważnych i potrzebnych w życiu cech. Determinację w dążeniu do celu znajdziemy więc nie tylko w życiorysie Eugenii, ale też w życiorysie jej o dwa lata młodszego brata Wilhelma.

          W chwili przyjazdu do Warszawy Eugenia Lewicka miała już pewne życiowe doświadczenie i spełniała wszystkie wymagania jakie w tamtych latach przed młodymi stawiała rzeczywistość.

          Jej wielkim atutem był upór i uroda, co dla każdego mężczyzny, a Marszałek nie był tu wcale żadnym wyjątkiem, ma bardzo istotne znaczenie.

          Piłsudskiemu niewątpliwie imponowało zarówno świetne wykształcenie Eugenii, jak też jej oryginalne pomysły na propagowanie nowych, nieodległych od jego sposobu myślenia idei. Lewicka była kobietą nowej epoki. Nie tylko praktykowała medycynę, ale prowadziła też badania naukowe, co dla starzejącego się, ale wciąż lubiącego wyzwania mężczyzny musiało być fascynujące.

          Fakt, że Marszałek potrzebował leczenia (którego bardzo nie lubił) i konsultacji medycznych, w tym wypadku stał się dla obojga bardzo korzystną okolicznością.

          Właśnie potrzebą dbania o zdrowie, tłumaczono czasem w późniejszych latach częstą obecność lekarki u boku Marszałka, choć rolę jego osobistego medyka pełnił doktor Marcin Woyczyński.

Powrót

"Ostatnia miłość Marszałka. Eugenia Lewicka"