fragment książki wydanej przez Wydawnictwo Skrzat

Piotrek był w złym humorze. Jego naburmuszoną buzię wykrzywiał brzydki grymas gniewu. Wysiadł z samochodu i zrobił kilka kroków w stronę domu. Kiedy jednak zorientował się, że mama nie wysiadła tylko zaczęła manewrować autem żeby wyjechać na ulicę, rzucił plecak na schody i puścił się za nią pędem.

Zobaczywszy we wstecznym lusterku biegnącego syna pani Musiałowa zatrzymała samochód i nacisnęła przycisk uruchamiający otwieranie szyby.
- O co chodzi?- Zapytała zniecierpliwiona w chwili, gdy Piotrek uchwycił się rękami drzwi od strony kierowcy.
-Dokąd ty jedziesz?! - Wysapał chłopiec.
- Jestem umówiona z fryzjerką. Ma mi ufarbować włosy na całkiem inny kolor. Zobaczymy czy ci się spodoba.- Powiedziała mama usiłując uśmiechem przykryć zdenerwowanie. Piotrek zacisnął wargi i z dezaprobatą pokręcił głową.
- Nie chcę żebyś teraz wychodziła! Nie chcę być w domu sam! Myślałem, że się ze mną pobawisz! Pani Musiałowa skrzywiła lekko twarz zła, że syn ją zatrzymuje. Coraz częstsze pretensje i żale Piotrka zaczynały ją już irytować i chociaż starała się nie okazywać dziecku zniecierpliwienia nie miała zamiaru przedłużać bezsensownej rozmowy.
- Nie będziesz sam w domu, bo jest przecież pani Hela. Pograj sobie na komputerze i odrób lekcje, a jak wrócę to się z tobą pobawię.
- Nie pobawisz się!- - Wrzasnął Piotrek- Nigdy się ze mną nie bawisz! Nie będę siedział z tą głupia Helą! Ona jest głupia, głupia i stara! Piotrek krzyczał i kopał w drzwi samochodu, aż matka wreszcie nie wytrzymała. Nie chcąc przedłużać okropnej sceny na podjeździe wrzuciła pierwszy bieg i gwałtownie ruszyła do przodu. Ręce Piotrka straciły oparcie i dzieciak zachwiał się gwałtownie, stracił równowagę i upadł na kolana.
- Nienawidzę Heli i ciebie też nienawidzę! - Wrzeszczał na całe gardło pragnąc gorąco, żeby matka usłyszała go poprzez warkot silnika, ale ona dodała tylko gazu, żeby jak najszybciej znaleźć się na ulicy.

Znowu ją zdenerwował! Coraz częściej zdarzało mu się zachowywać agresywnie wobec matki, siostry czy pani Heli. Do niedawna pani Musiałowej wydawało się, że skargi nauczycielki dotyczące dużej nadpobudliwości i agresywności jej syna były wyssaną z palca bzdurą. Teraz jednak niejednokrotnie osobiście przekonywała się, że wychowawczyni ma trochę racji.

Piotrek słabo się uczył. Na lekcjach nie uważał, chodził po klasie, a nawet kilka razy wybiegł z sali na szkolne boisko. Pewnego razu woźny przez kilkanaście minut ganiał go po szkolnym podwórku, ku uciesze uczniów zgromadzonych przy oknach. Wtedy pani dyrektor wezwała do szkoły ojca, ale pan Musiał nie mógł odłożyć umówionego zebrania i na spotkanie z dyrektorką i szkolnym psychologiem wysłał żonę. Kiedy pojawiła się w progu gabinetu dyrektorka nie kryła rozczarowania.- Myślałam, że państwo oboje zechcą nas odwiedzić- powiedziała wpuszczając Musiałową do gabinetu.- Piotrek sprawia nam spore trudności i razem z panią psycholog uznałyśmy, że należałoby wreszcie porozmawiać na ten temat też z jego tatą. Pani Musiałowa lodowatym spojrzeniem obrzuciła dyrektorkę i niemłodą kobietę w okularach, która na jej widok podniosła się z krzesła stojącego w kącie gabinetu.
- Mąż jest bardzo zajęty. Prowadzi własną firmę i ma wiele spotkań biznesowych.- Oznajmiła sadowiąc się we wskazanym jej fotelu. Starała się uśmiechać do obu kobiet, które przyglądały jej się uważnie. Pani dyrektor pokiwała głową ze zrozumieniem i powiedziała spokojnie. - Pani mąż jest ważną osobą w naszym mieście i cenionym darczyńcą naszej szkoły, nie mniej jednak problemy z Piotrem zmuszają nas...
- Jestem na bieżąco o wszystkim informowana przez wychowawczynię syna!- Przerwała jej matka Piotra- I zaręczam pani, że oboje z mężem bardzo pracujemy nad tym, żeby Piotruś był szczęśliwy i żeby mu niczego nie brakowało! Dyrektorka westchnęła głęboko, a na jej twarzy pojawił się na moment dziwny grymas szybko jednak opanowała się i spokojnie brnęła dalej.
- Nie wątpimy, że państwa syn ma szczególnie dobre warunki do rozwoju. Nie mniej jednak uważamy, że jego problemy emocjonalne...
- Piotruś nie ma żadnych emocjonalnych problemów.- Przerwała gwałtownie pani Musiałowa- Jesteśmy dobrą, szanowaną rodziną i nasze dzieci nie mogą na nic narzekać. Nasz córka Mariola studiuje i zapewniam panią, że świetnie sobie radzi! A Piotrek jest po prostu żywym, bardzo inteligentnym dzieckiem, które ma dobre serce i...
- Jakieś powody do tego żeby zachowywać się inaczej niż inne dzieci- powiedziała spokojnie, ale dobitnie milcząca dotąd pani psycholog.

Musiałowa spojrzała na nią nieco zaskoczona bezczelnością kobiety. Rzadko zdarzało się, żeby ktoś w tym mieście ośmielił się jej przerywać, a uwagi na temat zachowania Piotrka formułowano dużo ostrożniej i delikatniej. Co ta osoba sobie wyobraża! Jak śmie sugerować, że Piotruś ma problemy! Przecież on ma wszystko, co tylko może mieć dziecko w jego wieku. Mąż troszczy się o to, żeby im na niczym nie zbywało, a ona stara się o to, żeby mąż był z niej zadowolony. Dlatego dba o dom, a poza tym stara się wyglądać świeżo i młodo, chociaż z roku na rok staje się to coraz trudniejsze.

Piotr nie jest łatwy to prawda, ją samą irytują ciągłe żądania jej obecności. Dzieciak rzeczywiście przesadza. Powinien zrozumieć, że rola żony najważniejszego biznesmena w mieście wymaga wielu zabiegów i starań, które nie pozwalają matce siedzieć z nim bez przerwy. Od tego jest w domu pani Hela, żeby z nim odrabiać lekcje czy grać w "Chińczyka". Przecież za to jej płacą!
- Szanowna Pani!- Mówiąc to pani Musiałowa lodowato spojrzała na panią psycholog i zaraz przeniosła wzrok na dyrektorkę szkoły.- Rozumiem, że w dzisiejszych czasach trudno jest znaleźć wykwalifikowana kadrę pedagogiczną, która potrafi pracować ze szczególnie inteligentnymi i żywymi dziećmi. Skoro, więc ta placówka nie radzi sobie z tym problemem porozmawiam z mężem o tym, żeby przenieść Piotrusia do innej szkoły. Jednakże w tym momencie rozwiążemy z państwem umowę o sponsorowanie obiadów dla ubogich dzieci. -

Powrót

"Maciek"