fragment książki wydanej przez Wydawnictwo Skrzat


Rozdział I

Kaśka jak zwykle usiłowała dotrzymać kroku Ance. Codziennie przychodziła po nią w drodze do szkoły i nie raz zastanawiała się jak to jest, że nigdy nie może nadążyć za przyjaciółką. Wewnętrzna siła Anki, powodowała że jej długie nogi niosły ją zawsze znacznie szybciej niż innych. Jak zwykle maszerowała raźno nie zważając uwagi na zadyszkę Kaśki

Dziewczyny nie różniły się znacząco od siebie - obie dosyć wysokie, szczupłe i ładne przyciągały spojrzenia chłopców i całkiem dorosłych mężczyzn. Jednakże spojrzenia te zawsze dłużej zatrzymywały się na Ani. To ona była energiczna, bardziej przebojowa, głośniejsza. Jej ubrania chociaż ostatnio utrzymane w czarno-szarych tonacjach miały mnóstwo falban, plis i zakładek które wyróżniały ją z dżinsowo sportowego tłumu szkolnych koleżanek. Wszystko to powodowało, że łatwo nawiązywała znajomości, ale też równie łatwo, o czym Kasia zdążyła się już niejednokrotnie przekonać kończyła je, jakby całą energię zużywała przy pierwszych kontaktach . Po kilku spotkaniach każda nowa znajomość urywała się nagle i wyglądało na to, że Ance wcale na niej nie zależy.

Dziewczyny szły obok siebie w zupełnym milczeniu, aż wreszcie Kaśce udało się zrównać z Anką. Spojrzała w twarz przyjaciółki i zauważyła że delikatnie się uśmiecha
- Dzwoniłaś do tego faceta z czatu? - Zapytała Kasia przypominając sobie rozmowę z poprzedniego dnia.
- Do którego faceta.?- Anka odwróciła nieco głowę do tyłu, żeby przyjrzeć się koleżance. Jej reakcja lekko zirytowała Kaśkę.
- Dobre sobie, już nie pamiętasz? Może byś zapisywała chociaż imiona.- Wysapała przyspieszając kroku.
- Będę zapisywała, a właściwie już to robię jak zapisuję ich telefony.
- Dlaczego do nich dzwonisz?- teraz Kasia spróbowała uchwycić wyraz twarzy przyjaciółki. Stosunek Anki do nowo poznanych mężczyzn zawsze dziwił, a czasem nawet trochę denerwował tradycyjnie wychowaną Kaśkę.
- Jak to dlaczego, przecież po to biorę od nich numery.- Odpowiedziała spokojnie Anka .
- Ale to facet powinien pierwszy zadzwonić do ciebie.- Zniecierpliwienie Kasi narastało.
- Dlaczego?
- Bo tak wypada. Powinnaś poczekać.
- Na co, aż przekonam się , że nie zadzwoni? - Odpowiedziała Anka jak zwykle w takich sytuacjach usiłując spokojnie przedstawić przyjaciółce swój sposób myślenia, choć z góry wiedziała, że jej nie przekona.
-No to nie zadzwoni, trudno. - Kaśka przybrała mentorski ton, którego sama u siebie nie lubiła. Nie mogła się jednak powstrzymać, żeby nie skomentować zachowania przyjaciółki tak jak zrobiłaby to pewnie jej mama, i choć była za to na siebie zła, zawsze musiała pokazać, że myśli inaczej. Luz przyjaciółki nie raz jej imponował, jednak liczne porażki jakich doświadczała w kontaktach z chłopakami, były wystarczającym powodem żeby Kaśka nie miała ochoty postępować tak jak Anka.
-To głupie co mówisz..- Anka jak zwykle nie zamierzała się poddawać- Jest dwudziesty pierwszy wiek i chyba mam prawo decydować o tym z kim chcę rozmawiać przez telefon
- Tak, ale...- Stanowczy ton Anki odebrał Kasi pewność siebie.
- Ale, ale nie marudź. Jak chcę z kimś pogadać to dzwonię i już. Nie mam ochoty czekać aż mnie oleje.
- I tak może cię olać, na przykład odłożyć słuchawkę, albo nie przyjść na spotkanie, tak jak ten w zimie pamiętasz. Chyba było ci głupio.- Przypomniała Kasia
- Wcale nie, byłam tylko wkurzona na tego dupka i tyle.
- No dobrze dzwoniłaś do niego czy nie ?-Zapytała Kasia nieco zniecierpliwionym tonem. Nie miała już dłużej ochoty przeciągać rozmowy, która i tak mogła skończyć się jedynie sprzeczką.
-Dzwoniłam.
- I co?
- W porządku.- Wydawało się, że Anka nie ma za bardzo o czym opowiadać.
- Jaki ma głos? - Ciągnęła Kaśka.
- Szczeniacki.
- Mówiłaś, że jest studentem.- Mimo wyraźnej niechęci Anki do rozwijania tematu Kaśka postanowiła jednak dowiedzieć się czegoś więcej. Może to pewność siebie przyjaciółki, która wszystkie rozmowy z chłopakami relacjonowała tak, że wzbudzała zazdrość mniej atrakcyjnych koleżanek spowodowała, że słysząc wahanie w jej głosie Kaśka postanowiła nie wycofywać się z rozmowy.
- Nie jestem pewna, ale tak mi się wydawało kiedy do siebie pisaliśmy. Miałam wrażenie, że to dorosły facet, ale ten głos...
- Co robi, ten twój Cezary?
- Nie wiem, krótko rozmawialiśmy bo mu się skończyła karta.
- Karta? A może żona weszła do pokoju.
- Nie wygłupiaj się, to naprawdę młody chłopak. Jak wrócę ze szkoły napiszę do niego, a teraz pospiesz się, bo się spóźnimy.

Anka pociągnęła Kasię za rękaw kurtki i ruszyła jeszcze szybciej w stronę przystanku. Tempo marszu jakie teraz narzuciła wykluczało dalszą rozmowę.

Powrót

"Anka"