Elżbieta Jodko - Kula

Nazywam się Elżbieta Jodko - Kula. Urodziłam się na tyle dawno, żeby pamiętać czarno-białą telewizję, stylonowe szkolne fartuszki i akademie ku czci...

We wczesnym dzieciństwie przez kilka lat mieszkałam w dosyć egzotycznych miejscach świata i czas ten wspominam z nostalgią i rozrzewnieniem.

Cały okres poprzedzający dorosłość, pomimo dziwnych i często groteskowych okoliczności w jakich dane nam było wtedy żyć jest mi bardzo bliski głównie dzięki moim rodzicom, którzy mojej siostrze i mnie w niezbyt dużym mieszkaniu na Żoliborzu stworzyli dobry i ciepły dom.

Było w nim miejsce dla tradycji i czas dla bliskich.

Edukację rozpoczęłam w Szkole Podstawowej nr 92 im. Che Guevary ( wtedy szkoła nosiła takie imię). Czas ten i ludzie których wtedy spotkałam zarówno z grona pedagogicznego jak i rówieśników był w moim życiu bardzo ważny. Tam kształtował się mój charakter i tam uczyłam się żyć .

To lata pierwszych dyskusji, wyborów , miłości i zawodów. Miałam dużo szczęścia, że na początku drogi znalazłam się właśnie w tym środowisku.

Oprócz zajęć szkolnych uczyłam się grać na pianinie i przez ok. trzy lata byłam członkiem harcerskiego zespołu "Gawęda" .

Po skończeniu szkoły podstawowej chodziłam do XXII LO im. Jose Marti na warszawskich Bielanach i jednocześnie jako instruktor zajmowałam się harcerstwem.

Zaczęły się wyjazdy na obozy i zimowiska z fantastyczną grupą zaprzyjaźnionych instruktorów z Żoliborza. Tam przeżyłam swoje pierwsze doświadczenia wychowawcze i chyba mi się to spodobało, bo choć początkowo wcale tego nie planowałam z młodzieżą pracuję do dziś.

Po przyzwoicie zaliczonej maturze i bardzo dobrze zdanych egzaminach wstępnych zostałam studentką Wyższej Szkoły Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie (obecnie Akademia Pedagogiki Specjalnej) na kierunku resocjalizacja społecznie niedostosowanych.

Kiedy skończyłam studia pracowałam w kilku różnych miejscach m.in. w zoz-ie, ośrodku szkolno- wychowawczym i organizacji społecznej, gdzie poznałam swojego męża.

Po ślubie przeprowadziliśmy się do jednego z podwarszawskich miast, gdzie po kilkakrotnej zmianie adresów mieszkamy do dziś.

Tu jest nasz dom, w którym mieszkamy z dwoma synami i psem.

Od 1988 roku pracuję jako pedagog szkolny cały czas w tej samej placówce. Oprócz pracy pedagoga zajmuję się szkolnym teatrem.

Dla moich teatrzykowych dzieci stworzyłam teksty kilku przedstawień i tak rozpoczęła się moja przygoda z pisaniem.

Sztuki, które napisałam w latach dziewięćdziesiątych pokazałam Pani Halinie Machulskiej. Bardzo przychylna opinia Pani Haliny i propozycja wysłania tekstów na konkurs do Poznania rozpoczęły kolejny rozdział w moim życiu. Pierwsza moja sztuka "Perły szczęścia nie dają" zdobyła w 1998 roku nagrodę i została zrealizowana przez Telewizję Polską. Piszę więc dalej.